W ciągu minionych dwóch tygodni, zdążyłam 'zaliczyć' liczne spotkania z przyjaciółmi, niektórych nawet pożegnałam, (choć oczywiście nie na zawsze!) bo powyprowadzali się jak Polska długa i szeroka. Byłam także na weselu, gdzie złapałam welon pani młodej :> ,ale już po krótkim namyśle stwierdziłam, że nie spieszy mi się do ślubu i jedyne na co się godzę to to, żeby ogarnęła mnie dobra passa ... no wiecie... zawsze miałam szczęście jedynie w kartach :D

Niedawno doszła do mnie przesyłka aż z Hong Kongu (swoją drogą pozdrowienia dla poczty polskiej, gdyż paczka szła z Chin do Polski 1,5 dnia! A z miasta obok doręczenie mi jej zajęło 2 tygodnie i wymagano masy dokumentów :] ). Przesyłka owa zawierała tunikę KLIK!
, którą wygrałam u Kolorowadusza , pochodzącą z ohmyfrock :) jest ślczna, przewiewna i b. ciekawa, choć kosmiczny wzorek na niej kojarzy mi się bardziej z wybuchem lawy ;)
Tunika miała swoją 'premierę' w sobote podczas wieczornego wyjścia do chorzowskiego klubu Zanzibar - swoją drogą polecam to miejsce, ma klimat, wiele zakamarków, różnorodną muzykę i można tam spotkać wspaniałe wspaniałe towarzystwo :)

pa pa pa ... następna notka będzie zapewne opisem wrażeń z moich pierwszych (i mam nadzieję, że nie ostatnich!) chwil spędzonych na uczelni ;)
PS: Wszystkiego najlepszego chłopcy!!! :*



